
Zawsze byłam zwolennikiem planowania swojej przyszłości, określania sobie celów, do których chce się dążyć i ogólnego rozeznania jak ma wyglądać kilka najbliższych lat mojego życia. Nie raz i nie dwa sporządzałam sobie listy roczne, pięcio- czy dziesięcioletnie. Odhaczałam punkty z moich nieskończenie długich list.
I wiecie co?
Dupa.
Nikt mi nie powiedział, że kiedy wyobrażam sobie siebie za pięć lat, to po tym czasie, mogę już być zupełnie innym człowiekiem. Inną wersją siebie, z zupełnie innymi marzeniami, wartościami, dążenia,...